Minął miesiąc mojej współpracy ze studentami z Politechniki Koszalińskiej w ramach projektu, którego celem jest zbudowanie webowej aplikacji bazodanowej. Zespół liczy sobie ponad 10 osób, mamy około roku czasu na dostarczenie finalnego produktu klientowi (uczelni). Ja sam jestem jej absolwentem. Z mojej strony podoba mi się fakt, że teraz role się odwróciły. Z ucznia stałem się mistrzem, ze studenta, którym kiedyś byłem, stałem się belfrem/mentorem.

Ok, ale jak wyglądały początki ? Pierwsze spotkanie to był istny maraton, z powodu pandemii to spotkanie, jak i wszystkie następne odbyło się zdalnie. Dobrze, że mój dostawca Internetu nie zawiódł 🙂 Środa 4 listopada godz. 16 no i startujemy, spotkanie kończy się o godz. 21, łącznie 5h. Do końca wytrzymali tylko najtwardsi, jedna osoba nawet zrezygnowała z udziału w projekcie – widocznie podłączyła się do złego spotkania na MS Teams 🙂 Byłem przygotowany, wybrałem narzędzia i stos technologiczny, postawiłem na framework Asp.NET Boilerplate (ABP) + Angular. Chociaż początkowo chciałem decyzję dotyczącą wyboru frameworka do frontendu pozostawić studentem, zrobienie researcha miałoby w sobie wartość edukacyjną, ale odszedłem od tego pomysłu. Dużo mówiłem, duża odmiana, dla kogoś kto całe dnie spędza w ciszy przy klawiaturze. Spotkanie się skończyło z takim efektem, że już po nich mieliśmy działający projekt, utworzoną bazę danych, skonfigurowane środowiska deweloperskie, ustalone role w zespole. W mojej ocenie całkiem nieźle 😉 

W ciągu minionego miesiąca skupiliśmy  się na podstawach, czyli na zrozumieniu domeny i narzędzi, to też był czas przeznaczony na edukację – zapoznanie się z dokumentacją frameworka. Studenci opracowali mockupy UI i use case’y. Pracujemy w duchu Agile, także rezultat pracy studentów został zaprezentowany klientowi na jednym ze spotkań. Dążę do tego, żeby wszyscy rozumieli w zespole, że to co tworzymy nie jest kolejnym projektem na zaliczenie, który po uzyskaniu wpisu w indeksie wyląduje w koszu, tylko że jest to produkt, który ma uczynić czyjąś pracę prostszą, przyjemniejszą, zautomatyzuje pewne procesy, a oto przecież głównie chodzi w procesie wytwarzania oprogramowania. Natomiast często spotykam się z całkowicie innym podejściem, zwłaszcza u młodych ludzi, że podchodzą do pisania programów tak jakby bawili się w piaskownicy. Użyjmy tej technologii, bo jest modna, podłączmy bibliotekę X, bo jest fajna itp. nie widząc wartości biznesowej danego rozwiązania i czy to faktycznie jest potrzebne. Inną kwestią, którą poruszyłem jest utrzymanie oprogramowania, zdaję sobie sprawę, że studenci mogą nie zwracać na to takiej uwagi jak ja, nie znają tego ze swojego doświadczenia. Ja wiem jak działa biznes, wiem, że po napisaniu oprogramowania, zaczyna się długa faza jego rozwijania, dodawania nowej funkcjonalności, naprawiania bugów itp. – cały maintanance. Mimo, że nasza praca nad projektem skończy się za rok czasu to jednak chcę im przekazać dobre praktyki. 

Przed przystąpieniem do projektu, miałem pewne obawy. Nie byłem pewien jak zmotywowani są studenci, czy nie podejdą do tych zajęć tak jak do niektórych przedmiotów realizowanych na uczelni, w stylu odsiedzę swoje i dostanę wpis. Faktem jest, że studenci za swoją pracę, nie otrzymają żadnego wpisu do indeksu, nie otrzymają wynagrodzenia, ale wg mnie nie wyjdą z niczym. Trzeba podejść do tego jak do inwestycji, która się zwróci kiedy zaczną szukać swojej pierwszej pracy w IT. Zazdroszczę im, ja nie miałem tak łatwo, nie miałem pomocy ze strony eksperta, kogoś kto pracowałby nad projektami realizowanymi dla biznesu. Moim wykładowcom często po prostu tego brakowało. Tę wiedzę, którą z kolei ja mam nabywałem przez lata, dziesiątki przeczytanych wpisów na różnych blogach, kilkadziesiąt przeczytanych książek i obejrzanych wideokursów, doświadczenie nabyte przy realizacji dużych projektów w kilku zespołach i tym wszystkim dzielę się z nowym pokoleniem programistów. Ok, nie robię tego charytatywnie, za swój czas otrzymuję wynagrodzenie, ale gdyby tylko kasa mnie motywowała nie poświęcałbym na ten projekt tyle czasu, ograniczyłbym się w nim do roli konsultanta. Jako ekspert czuję się poniekąd odpowiedzialny za ich los, chcę, żeby każdy z nich w przyszłości sam stał się ekspertem/profesjonalistą i poważnie podchodził do swojej profesji. 

Moje obawy zostały rozwiane, bo widzę ich zaangażowanie, w szczególności 5 osób się wyróżnia i jest bardzo aktywnych.  Bardzo mi się to podoba, jest to dodatkowa nagroda za mój wysiłek, oby tak było do końca. Za jakiś czas napiszę jeszcze o postępach prac na projektem, jestem pewien, że z tym zespołem uda mi się utworzyć coś naprawdę fajnego, a teraz muszę kończyć bo czas ogarnąć mieszkanie przed integracją z dwojgiem studentów – liderami grup – przy hack summit i złotym trunku 😉

Plus dla uczelni, że realizuje takie projekty. Dla mnie to jest z kolei nowe doświadczenie, nowa przygoda 🙂

No i na koniec klasyk 😀 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *